Dziennik pokładowy.
Historia zaczęła się kilka dni tamu kiedy to niespodziewanie znalazłam się w Gorzowie. Niespodziewanie również wyszłam sobie na "spacer" na Zawarcie. No i właśnie wtedy w doborowym towarzystwie przywitałam swoją pełnoletność. Dostałam najlepszy prezent osiemnastkowy. Nawet o tym nie marzyłam. Stało się. W końcu. "Taka dobra Pocieszka". Nigdy o tym nie zapomnę. Nie mogę. Nie ma takiej możliwości żebym zapomniała.
Potem Woodstock. Było dobrze. Tyle ludzi. Ci których kocham! Koncert Happysad'u! Czego chcieć więcej? Najlepsze urodziny na świecie!
Piątek. Znów niespodziewanie Woodstock z Sylwiną i jej szalonym towarzystwem. Nie ma to jak wioska Kriszny! Było dobrze. Fajny Krzyś. No i niezła muzyka.
Sobota spędzona na pakowaniu.
Dziś. Z rana wyjazd. Jestem w Bad Saarow. Jest pięknie. Jak na razie. Hotel jak z marzeń. Jeziorko za oknem. Ola w łóżku. Niemiecka Viva. Gówniarze grający w golfa. Czaaad!
W środę do pracy. Dam radę? Mam nadzieję!
Kocham, kocham, kocham! <3

2 komentarze:
Byłaś w piątek na woodzie i się nie odezwałaś ;c
podbijcie hotel kociaki! ; *
Byłam! Z Sylwiną i opanowałyśmy wioskę Kriszny.
"Hare Kriszna hare Kriszna
Hare Kriszna hare hare
hare rama hare rama
rama rama hare hare"
Nie sposób się nie nauczyć.
A-Rosa już podbita! <3
Prześlij komentarz