Powered By Blogger

niedziela, 25 listopada 2012

180.






Mistrzowska impreza! <3



I ogólnie to chyba najlepszy weekend na świecie <3

niedziela, 18 listopada 2012

179.


Kalahari <3





Dzień jak co dzień.
Zawarcie, chłopaki, szampan, zaproszenie, dogadanie i inne takie.
Ale ogólnie to lubię samotność.
Zaniedbałam rodzeństwo, a w szczególności moje siostry.
Wszystko zaniedbuję.
Marcina mam ochotę wziąć i przygarnąć do siebie.
Nie, nie, nie, nie, nie!!!
Nie mogę wrócić do punktu wyjścia, a wiem że to nastąpi bo już mam wyrzuty sumienia.
Nieważne.
Piątek impreza z tym, który siedzi w mojej głowie.
Pamparam! <3



"Wpadamy z deszczu pod rynnę. Albo my albo oni będą cierpieć."

niedziela, 11 listopada 2012

178.











Łeee! Tak zaleciało Szwabami ;D
Wzięło na wspomnienia.
Mam misję. Bawię się komputerem. Mam muzykę, zdjęcia z najważniejszych imprez i jest zajebiście. Pijemy z Olą milion herbat i oglądamy bloga słodziaczka namber łan. Hahahahah Niezła beka jest.


Robimy podsumowanie. Mianowicie stawiam grubą krechę pod swoim dotychczasowym stylem życia. Wiem że to nie jest fajne i naprawdę was dziewczyny przepraszam. Ale prawda jest taka, że się zmieniłam i to w chuj. Nie mogę się cofnąć. Nie teraz. I nie po tym przez co musiałam przejść.


Strzelce, Strzelce, Gorzów, Strzelce, Gorzów. Pytań brak. Jutro szkoła, jazdy. Chcę przeżyć ;)

środa, 7 listopada 2012

177.

nie wiem czy siedzenie w 12 można zaliczyć do wieczoru udanego. dupeczka siedzi niedaleko, ale co z tego skoro to nadal gówniarz. dziewczyny na górze. niech tam zostaną. ja mam ochotę stąd wyjść, ale nawet nie mam dokąd. goodbye. gute nacht. adios.

niedziela, 4 listopada 2012

176.




Tak właśnie.


NAS już nie ma.


Takiego końca nikt się nie spodziewał.


Życzę powodzenia moi drodzy.


<3

sobota, 3 listopada 2012

175.





Co jakiś czas kontroluję mojego Anioła. Tym razem się zdziwiłam. Grubasek z niego, ale i tak go uwielbiam! Jest taki prosty, ludzki, nieznany. Komercja, media to nie jego świat. Wartościowi ludzie nie bawią się w takie rzeczy. Sodówa nie strzela do łbów.

Nieważne. W mojej głowie pozostanie taki:









Whatever...

Jestem chora. Jak mam w zwyczaju zajmuję się rzeczami, o których normalnie nie myślę. Moje przemyślenia tym razem zachowam dla siebie. Tego bloga czyta zdecydowanie za dużo ludzi, żebym mogła się tak ze wszystkiego spowiadać, wybaczcie. ; )

Zszyłam rękawiczki, pochłonęłam przerażającą ilość pożywienia, podpakowałam się, podręczyłam pierwszaczków i inne takie. Tylko jedna rozmowa nie daje mi spokoju. Te kilka zdań bez sensu. Nie wiem czy prościej będzie powiedzieć 'Sorry, nic z tego' czy męczyć się dalej bo nie potrafię kogoś urazić. Haaa! Trzeba było myśleć wcześniej zanim wpakowaliśmy się w tą chorą sytuację. Muszę się odegrać.



Niech mnie ktoś porwie stąd!

174.

Kolejny już raz nie czuję nic. Jedynie suchość.

Marcin, chyba się wypaliło.




( Freddie jak Mikołaj, Mikołaj jak Declan, Declan jak Anioł ; )




Ps. Uwielbiam moich małych internackich podopiecznych.





Polubiłam Mariuszkowe <3

173.


Maybe you'll love yourself like I love you.


Wyciszony Pociech
d-_-b

czwartek, 1 listopada 2012

172.





Aktualnie Czelin. Przez bite 3 dni w domku. Tylko kocyk, herbatka i komputerek ;)

Przyjemny choć i krótki tydzień. Miło poznać tyle nowych, świeżych osób. Lubie takie akcje. Fajnie też gdy siedzi ci w głowie coś innego.
Coś nierealnego i tak   p a t o l o g i c z n e g o !


Odezwać się? Serio? Chodzi mi taka myśl po głowie, ale ja jestem tchórzem.




Bla, bla, bla!
Wiecie co stało się moim ulubionym miejscem?



Tak, tak. Ukrywam się na górze i odcinam.  Od wszystkiego. Od tej zbyt napiętej atmosfery w internacie, od Marcina, od Mariusza, od baletów, od zakwasów, od Dnia Zmarłych, od rodziny, od przyjaciół, od ogólnej olewki, od wszystkiego co zaprząta w tym momencie moją głowę. Na krótką chwilę chcę nie myśleć. <3


//Gocha wyciąga weselną, więc chyba lecę.

Choruję ;<