Powered By Blogger

sobota, 3 listopada 2012

175.





Co jakiś czas kontroluję mojego Anioła. Tym razem się zdziwiłam. Grubasek z niego, ale i tak go uwielbiam! Jest taki prosty, ludzki, nieznany. Komercja, media to nie jego świat. Wartościowi ludzie nie bawią się w takie rzeczy. Sodówa nie strzela do łbów.

Nieważne. W mojej głowie pozostanie taki:









Whatever...

Jestem chora. Jak mam w zwyczaju zajmuję się rzeczami, o których normalnie nie myślę. Moje przemyślenia tym razem zachowam dla siebie. Tego bloga czyta zdecydowanie za dużo ludzi, żebym mogła się tak ze wszystkiego spowiadać, wybaczcie. ; )

Zszyłam rękawiczki, pochłonęłam przerażającą ilość pożywienia, podpakowałam się, podręczyłam pierwszaczków i inne takie. Tylko jedna rozmowa nie daje mi spokoju. Te kilka zdań bez sensu. Nie wiem czy prościej będzie powiedzieć 'Sorry, nic z tego' czy męczyć się dalej bo nie potrafię kogoś urazić. Haaa! Trzeba było myśleć wcześniej zanim wpakowaliśmy się w tą chorą sytuację. Muszę się odegrać.



Niech mnie ktoś porwie stąd!

Brak komentarzy: