Powered By Blogger

sobota, 31 grudnia 2011

32.


Tak to właśnie będzie wyglądać! <3



Szczęśliwego Nowego Roku!
I niech się spełnią wszystkie marzenia. Aby ten 2012 rok przyniósł jeszcze więcej szczęścia i radości!

Love You!

piątek, 30 grudnia 2011

31.



Dzień jak codzień ;)

Strasznie uwielbiam mój tryb życia, zawsze wygłupy, papierosy, filmy, papierosy, makao, papierosy, alkohol, papierosy. W miedzyczasie papierosy. Ale gdy sobie pomysle, co bym zrobiła bez was to aż mną trzesie.. brrr..
 
Dziękuję Andżejowi, mojej wspaniałej współlokatorce, z która nie można się nudzić, nie można się w końcu pokłócić, z która można 'spokojnie' poczytać dobrą lekturę, z którą zasypiam przy denerwującym Yannie Tiersenie, z którą kazdy problem to błahostka, a bałagan w pokoju ogromny. Kocham głupie pomysły, które zawsze kończą się strasznie.. kamienie? kartony? dla nas to nie problem ;)
Nie zostawiaj mnie! <3


Dziękuję Ankom, sąsiadkom, a w przyszłości współlokatorkom (gdy Andrew już mnie zostawi). One wnoszą wiele radości do 40. Bulex - to do niej należy robienie najgłupszych rzeczy, bez użycia słów. Niczym przyczajony tygrys wpada do pokoju i coś psuje, ale za to ją uwielbiam. Tracza, Smutna Tracza, Myśląca Tracza.... To właśnie taka Tracza, której się nie da opisać słowami. Uwielbiam ją za to, że po prostu jest!

Dziękuję Serkowi! Szkoda, że nie wiem za co. ;P Może za to że jest niepowtarzalnym okazem faceta - przyjaciela. Ser jest jak brat, tak po prostu. Nikt nie potrafi poprawić mi humoru tak jak on. Gdy tylko coś się dzieje, wyskakuje ze swoim 'dupopociole' i wszystko inne znika. I miej tu człowieku muła, choć przez chwilę!

Dziękuję Pikusiowi! I tu mam nie lada wyzwanie. Bo to jest taki ktoś, kto nic nie robi, a gdy tylko go widzę, humor wraca! Można potańczyć, zapalić, nasypać cukru do kieszonki i wiele, wiele innych. Uwielbiam tego gościa! Ajj! 


Dziękuję Innym, którzy wnoszą z sobą tyle radości i szczęścia. Do tej grupy zaliczymy: Ewę (kochana cholera), Bonzo (który niestety nas wychujał, a szkoda, bo wziął się nie wiadomo skąd i wszedł w 'rodzinę' bez pytania), Szopen (nakurwia na pianinie, dobiera się do mojego Andżeja i jest bardziej niedostępny niż moje stopy), Opiekunki (?!) (dają nieraz powody do radości, wiec im też podziękuję! )


Wiem, to brzmi jak pożegnanie, ale to tylko z tęsknoty za nimi! <3 <3
Chcę już do was! ;**

czwartek, 29 grudnia 2011

30.



Właśnie sobie pomyślałam, że cudownie by było znów odwiedzić te miejsca. <3

Lipki, Brzeg, zamek, Wrocław, Opole, Zalesie, Góra św. Anny!
Kocham te strony. Tam czas staje w miejscu.



Ale już niedługo.
W sierpniu ślub kuzynki! xD
Zaproszenie już jest!

Pozostaje tylko szukać osoby towarzyszącej, ;>
czas podjąć odpowiednie działania ^^

29.

"Na końcu wszystko będzie w porządku, a jeśli nie jest w porządku to znaczy, że to nie jest koniec"


Czekam na odpowiednią okazję, by je w końcu wypić. 



//Bez zmian... ;)

wtorek, 27 grudnia 2011

28.


Rozpadam się. Cholera! Ja się rozpadam!


Teraz mam tylko jedno pragnienie, nic innego się nie liczy. Dobrze, że umiem to opanować. Jeszcze. Bo gdybym całkowicie nie miała żadnych hamulców po trupach dążyłabym do swojego celu.
A i tak nie potrafię myśleć o niczym innym. To smutne, bo nieuchronnie zbliżam się do eksplozji, do zderzenia ze światem równoległym, który okazał się ważniejszy od naszego. Kochana, ty zrozumiesz co mam na myśli. Przez kilka dni wydawało mi się, że jest znakomicie jak na 'całkowity koniec wszystkiego'. Dziś upewniłam się, że jest makabrycznie. Czas by już w końcu to do mnie dotarło. To KONIEC.




''Czas już skończyć z oczekiwaniem na coś co może nigdy nie przyjść."



27.








Burdel w mej głowie.

26.

Skoro wszyscy już podsumowują ten (jeszcze trwający) rok, to chyba i ja powinnam.


Zaczęłam całkiem niewinnie 01.01.2011 o godzinie 00.00, z szampanem w ręku, z rodzicami, przed domem, oglądając fajerwerki. Wtedy jeszcze nie wiedziałam ile ten rok przyniesie. Naprawdę działo się baaardzo dużo. Już 02.01 noc pełna wrażeń w ramionach faceta, który znaczył dla mnie bardzo wiele. Potem było już tylko gorzej w sferze moich uczuć. 
Marzec - pierwsza operacja. Ganglion mój! <3. 
Kolejne miesiące to kolejne wydarzenia, nie zawsze korzystne dla mnie, ale dla innych moich bliskich na pewno. I na tym polegało moje szczęście, by moi najbliżsi byli szczęśliwi. Oczywiście różnie to bywało. 
Rok szkolny skończył się w mgnieniu oka. Świadectwo odebrałam już w wakacje, przez chorobę nie mogłam być w ostatnim tygodniu, choć tak bardzo chciałam. ;/  Trudno.! Wakacje przyszły, wolnego dużo - całe 3 miesiące. Odwiedziłam kuzynkę i wprowadziłam zamieszanie w Brzeźnicy. Potem powrót do domu, i to co zwykle - siostry, dzieciaczki, itd.


W tym roku mężczyzn pojawiło się 3 sztuki. Może i więcej, ale do innych nie przywiązałam większej wagi. Kobiet - 3 sztuki (wynik ostatnich nieprzewidzianych zdarzeń). Było burzliwie i nadal jest. Miliard spraw zakończonych, miliard w toku. Byłam w wielu pięknych miejscach, m.in. Warszawa, Kołobrzeg, Brzeźnica, Piła i naturalnie kilka innych. Z każdym miejscem jest wiele wspomnień. 
Najwięcej działo się na praktykach w Kołobrzegu. To tam tak na prawdę się poznałyśmy i bardzo mnie to cieszy. Zżyłyśmy się ze sobą, poznałyśmy nowych zajebistych ludzi i żal było wyjeżdżać. 
Październik nastąpił razem z bardzo bolesnym uderzeniem z rzeczywistością. Koniec pięknego snu, ale początek cudownego przebudzenia. To nic, że szkoła. Internat się liczy! Tam są ludzie, których kocham nad życie. Serce mi krwawi gdy mam ich zostawić nawet na weekend. A ostatnimi czasy pojawiło się coś jeszcze, a raczej KTOŚ. I tu już jest inna historia. Haa! Ale tu już rola nowego, lepszego 2012 roku.! Zobaczymy, jak będzie. ;>

Aaa.. Jeszcze grudzień! Początek przyniósł powiększenie mojej rodzinki o jednego Paluszka! Brat się ożenił. Wesele zajebiste! Nic więcej nie będę mówić na ten temat. Po prostu zajebiście! Do świąt rozkręcenie pewnej sprawy. Kulminacja nastąpiła 14.12, co jak się później okazało było wielkim błędem. Trudno - przeżyję. Ale to trwa nadal! <3 I miło by było gdyby się nie kończyło zbyt szybko.
Potem święta - czyli ogólna masakra! Nie lubię już świąt, bo to już nie jest to samo. Dziękujemy tato za spierdolenie wszystkim Świąt! Zawsze coś, szkoda gadać. Byle tylko wyjść z domu i zrzucić z siebie ten ciężar. Nienawidzę takiej sztucznej atmosfery, a z roku na rok jest coraz gorzej. Niby powinno być tak rodzinnie, ale wcale nie jest.


Ale mimo wielu niepowodzeń, rok zaliczam do jak najbardziej udanych! Tyle świetnych ludzi, sytuacji, że aż głowa boli. Ale czas goni. Ludzie przychodzą, odchodzą. Cóż. Do przodu życie gna, a (niestety) my razem z nim. Czasem chcę cofnąć czas i udoskonalić niektóre chwile, ale niczego nie żałuję. Jestem zadowolona z tego co mam, a mam bardzo wiele - przyjaciół, którzy mnie kochają i będą wspierać choćby nie wiem co się działo. Fałszywych ludzi pozabijam!  Yahoo! xD





Szczęścia!!

Oby tylko Nowy Rok przyniósł jakieś zmiany, niekoniecznie na lepsze. Czasem ważne jest aby zmieniło się cokolwiek! <3




Kocham Życie! ^^

piątek, 23 grudnia 2011

25.

Lubię to!


Blogowanie oczywiście.
Dla mnie stanowi to pewnego rodzaju odskocznię od codzienności. Mogę to robić tylko gdy jestem na moim Dzikim Zachodzie, wiec gdy odpoczywam od miejskiego chaosu i osiągam całkowitą jasność umysłu. Tylko tutaj mogę pokazać swoje drugie (z wielu) oblicze. Na co dzień najbardziej pojebana osoba na świecie, a tu spokojna, całkiem normalna dziewczyna, z normalnymi problemami. Nieważne. Liczy się to, że mogę być kim chcę i kiedy tylko chcę.

//Skończyły się żelki ;<



Jutro Wigilia - będziemy wszyscy razem <3 Zobaczę w końcu moją małą Księżniczkę, Laurkę ^^ Czas może się zatrzymać.

Święta, święta, plany, plany, sylwester, 18 Majcher <3, internat, tęsknota za najważniejszymi, wojskowi... i tak dalej. Żyć dalej trzeba! ;> Link ! xD


Dobrej nocy! ;D
Wesołych Świąt! ^^


24.

23.







Odchodząc zabierz mnie.!



Czy myślę o Tobie? 
Czasami, po przebudzeniu, chwilę, mniej więcej do następnego poranka. ^^






22.





Pójść gdzie nogi poniosą... 






Skoro i tak już nie mam co stracić, to mogę się odważyć coś zrobić.

Mam tylko nadzieję, że dziś nie był ostatni raz.


Ps. Serce krwawi.

21.

Iście zajebiście!

niedziela, 18 grudnia 2011

20.






Jaką drogą pójdziemy? Czy rozejdziemy się, czy może jednak nie? Wszystko zależy od tego właśnie tygodnia. Od tych trzech dni. Niezależnie co się będzie działo, zapamiętam je na długo.



"Możesz zabrać co chcesz, najlepiej zabierz mnie."

sobota, 17 grudnia 2011

19.

Cholera!

Czy dobrze robię? Może tak.. może nie. Jak na razie jest w porządku. Od środy jest baaardzo w porządku. 
Rzadko zdarza mi się taka euforia radości. Niektórzy mówią "zakochanie". A to wcale nie jest tak. To wielka fascynacja, fascynacja facetem, którego tak na prawdę nie znam. Ale mimo wszystko przyciąga mnie. Mam nadzieję, że nie do takiego stopnia, bym mogła pierwszy raz w życiu czegoś żałować. W tym przypadku nie mam nic do stracenia, jedynie mogę zyskać. I dać od siebie. Cudowna sprawa.  
Byleby ON miał tak samo jak ja!  Mogę spróbować coś z tym zrobić, w końcu to ostatnie trzy dni... ;( Cholernie tego nie chcę, ale skoro już musi tak być to na koniec niech będzie jak najlepiej. 

A jeśli ON odbiera to wszystko zupełnie inaczej, to sorry ale możemy się więcej nie spotkać.



Znów złapana godzina! Ahh. Gdyby to ON tak o mnie myślał! xD

18.




And if you go
I wanna go with you
And if you die
I wanna die with you

Take your hand

And walk away





piątek, 16 grudnia 2011

17.




Policzony - 16.




Jaaaaram się!!

;D





W Końcu!

I mam tu na myśli oczywiście tylko to, że spadł śnieg! Miniony tydzień nie ma z tym nic wspólnego.
Uśmiech nie znika z mojej twarzy. Niesamowite uczucie. Chyba nie powinnam się zastanawiać nad tym co będzie.
Ajj tam! Nieważne. Zostały tylko trzy dni. Za tym kryją się plusy i wieeelkie minusy (chociaż niekoniecznie).



Zawsze istnieje cień szansy.

sobota, 10 grudnia 2011

Czas ucieka...

Tak jest mało czasu, mało dni...trzeba w końcu ruszyć.
Jakoś jedna tylko rzecz siedzi mi w głowie. Czemu? Ajaaaj! ;>





O ja idiotka!

xD

To jest całkiem przyjemne, gdy inni wkręcają ci chore fazy, a ty powoli, stopniowo zaczynasz w to wierzyć. <3

sobota, 26 listopada 2011

Anioły


BÓG STWORZYŁ CIERPIENIE
POTEM DODAŁ MU SKRZYDŁA
Z LEKKIEGO ETERU I CISZY.

TAK POWSTAŁY ANIOŁY...




"Przyjaciele są jak ciche Anioły,
podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapominają jak latać."


Lubię! ^^





Ps. Zapowiada się mega tydzień.

Już lubię wojnę z "księżniczkami".
Nie damy sobą pomiatać jakiejś małej szui, która myśli że tylko do niej świat należy. Po prostu kocham cię Osko. I podziwiam odwagę. Powodzenia! ;>