''Kiedy się zakocham, to będzie na zawsze.
Albo nigdy się nie zakocham.
W tym niespokojnym świecie, jak ten
Miłość się kończy zanim się zacznie.''
Lubię piątkowe wieczory przed komputerem. Po męczącym tygodniu przyszedł czas na odpoczynek. Mam w planach położyć się dzisiaj wcześniej, ale pewnie nic z tego. Zawsze coś mnie zatrzyma. Ten tydzień minął dosyć miło. Wraz z nowym rokiem pojechałam do mego cudownego internatu. Niesamowite uczucie zobaczyć tych ludzi!
Niedziela upłynęła razem z oswajaniem się z nową sytuacją. Filmów nie ogląda się już tak samo. A szkoda!
Nadszedł poniedziałek, a akcentem podkreślającym to niesamowite wydarzenie, jakim jest powrót do szkoły, była poprawa z ekonomii. Zaraz po tym powrót do Serka i Pikusia. Popołudnie i przywitanie się z Krzyśkiem, nie powiem - to było dziwne! Wieczór - nie obyło się bez alkoholu. Nie piłam. Mam straszny wstręt do wódki!
Wtorek, skończyłam późno. W 'domu' byłam o 16, a tam zastała mnie baaardzo miła niespodzianka. Odwiedził nas nasz kochany Żołnierz! Oczywiście sprawił nam nie lada radochę. No i miło było jeszcze raz go zobaczyć i... poczuć.
Środa... środa? Nie pamiętam... Aa.. już wiem! Zebranie z panią kierownik i śmianie się jej prosto w twarz. Dobrze, że nie zauważyła bo jeszcze mogłabym pójść na dojazdy hah ! Po zebraniu romantico kolacja z Sylwiną! Nie ma to jak zajebiste Spaghetti i grzaniec w zajebistej restauracji i zajebistym towarzystwie. Lubię spędzać czas z tą kobietą, a na szczęście jest go więcej niż kiedyś.
Czwartek, powrót do Czelina.
Lubię ten tydzień! Lubię każdy tydzień, ale pod warunkiem że spędzam go z Nimi! ♥♥♥
Kocham i tęsknię, choć to takie niemęskie!