Jestem nie po to
aby mnie kochali i podziwiali, ale po to abym ja działała i kochała. Nie
obowiązkiem otoczenia pomagać mnie, ale ja mam obowiązek troszczenia
się o świat, o CZŁOWIEKA.

Fun, fun, fun!
Życie to zabawa. Ostatnio zaczęłam to bardzo intensywnie odkrywać.
Dawno się nie żaliłam, więc powiem że jest różnie. Tylko gdzie leży problem? W tym że ja się zmieniam, czy w tym że inni się nie zmieniają, że stoją w miejscu? Nie, nie mówcie mi że to jest to samo. Ja wiem swoje. Owszem, ostatnio zaniedbałam swoje obowiązki. Jakoś dziwnie zaczęło mi zależeć na samej sobie. Przestałam troszczyć się o innych lub "brzydko mówiąc" po prostu ich olałam.Z bólem serca ale muszę to przyznać - chyba mi z tym dobrze.
Dzień za dniem leci, nic mi się nie chce. W inter chujowo, w szkole Olka, po szkole prawko. i tak cały czas. Teraz mam pana M. do prześladowania. Fajnie tak go gnoić całą noc. Wesele zaliczone. Synek pary młodej przeżył ze mną noc, czyli chyba nie jest najgorzej. W ubiegły czwartek wizyta w Poznaniu. Szkoła z moich marzeń. Dzisiaj do Gorzowa. W wtorek kotowanie. Mam nadzieję że gówniarzom się odechce tam mieszkać.
Good bye! <3

Ps. Rozkmiń faceta.
Ps. 2. Rozkmiń mnie.