"Piję wino, palę skręty z kolegami
Wpadnij kiedyś poniszczyć się z nami
I jesteś zła, zła ja o wiem,
Sucho mi w gardle Ty jesteś mój tlen.
Kocham Ciebie i patrzę na ręce,
Chwile miłe i nie ma ich więcej,
Nie ważne, co było, co było.
Tęsknię, choć wiem nie powinienem,
Zostałem sam jak stoję z rozsznurowanymi butami
Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie."
// Dzień jak co dzień. Praca - dziś recepcja. Monika wypuściła mnie wcześniej więc melduję się i lecę na kolację! Bless ya!
Myślę wciąż, ale nie. Nie odezwę się pierwsza.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz