Two weeks!
Tyle właśnie mnie nie było. A sporo się działo.
Można zacząć od niesamowitej Sweet 18 Oli, na której bawiłam się wspaniale. 28 stycznia, Hell Club, Smirnoff, dobre towarzystwo - nie mogło się nie udać. Ciężki powrót do domu (o własnych nogach!) i Czelin. Potem znowu się zaczęło, jednak tydzień zleciał dość szybko, bez pani G. 18. A dziś? Sylwester cz. III xD
Lecz jedna rzecz mnie zastanawia.. Kiedy w końcu nadejdzie harmonia? Jakiś porządek i spokój? Mam nadzieję, że w miarę szybko, bo momentami nie nadążam sama za sobą.
/ Minęło!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz