Wow, coś mnie podkusiło, żeby tu zajrzeć. Nie było mnie rok, niewiele się zmieniło. Prince nie żyje. Zmieniłam pracę. Chłopak dalej ten sam, od 2,5 roku. Chyba jest ok. Bez szału. W chuj normalne i (prawie) spokojne życie. Robię to, co lubię, poznaję mnóstwo ludzi. Prowadzę wewnętrzną walkę rozum vs serce. Ze zdrowym rozsądkiem nigdy mi nie było do twarzy. I nie jest. Nic się nie zmieniło. Wino mój towarzysz życia, pozdrawiam.
Nie, nie popadłam w alkoholizm. Po prostu lubię sobie wypić lampkę albo pięć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz